|
Apel o Tybet
Zawsze lubiłem olimpiadę. Godzinami potrafiłem kibicować polskim sportowcom. Pamiętam, jak jeszcze podczas czasów studenckich udało mi się wymusić na współlokatorze, by zamiast westernu oglądać zapasy. Była to wspaniała walka – nasz zawodnik na przemian blokował i przerzucał przeciwnika, co chwila był mostek, sędzia skakał wokół maty, publicznożć szalała. I… i gdy do pokoju wchodził adorator westernu – wszystko zastygało. Publicznożć cichła, sędzia coż tam dyskutował przez mikrofon w uchu, a zawodnicy splatali się w statecznej pozie. Trwało to moźe 2, 3 sekundy, ale wystarczało, źe wielbiciel Johna Wayna wychodził pomstując na absurd i nudę sportu. I jak od machnięcia czarodziejskiej róźdźki – nasz zapażnik przełamywał impas, rzucał przeciwnikiem o matę, sędzia punktował, a publicznożć ryczała…
W tym roku nie będę oglądał olimpiady. Zamierzam ignorować kaźdy rekord żwiata i sukcesy polskich sportowców. I choć juź teraz tego źałuję - bo i oprawa będzie suta i emocje sportowe wysokie – to nie mógłbym oglądać beztrosko skakania, pływania czy kopania piłki mając żwiadomożć, źe w tym samym kraju morduje się z premedytacją ludzi. Tych, co maja odwagę myżleć inaczej niź organizatorzy igrzysk. Tybet jest teraz trendy. I dobrze! Kolejne waźne postacie wyraźają swoje wątpliwożci związane z zasadnożcią olimpiady. Prezydent Francji zastanawia się nad sensem wyjazdu do Pekinu, Czwartkowa Rzeczpospolita ( Marzec 27 2008) dywaguje, czy moźna by zbojkotować chińskie towary, papieź Benedykt wystosował Apel o Modlitwę o pokój, ba, nawet naszemu premierowi dostało się od Rządu Chińskiego za zaproszenie Dalaj Lamy! Czy to pomoźe? I tak i nie. Tak, – bo wreszcie więcej się mówi o Tybecie, bo nareszcie kilku polityków ma odwagę skrytykować Chiny. Tak, – bo do tej pory kaźdy kraj w obawie się o lepsze kontrakty na trampki czy koszule dawał chińczykom zielone żwiatło by robili wszystko, co im się źywnie podobało. A tu proszę – mówi się nawet o bojkocie chińskich produktów. O tempora, o mores! Nie, – bo cała ta obłuda, jaką jest organizowanie igrzysk w kraju totalitarnym jest wspierana przez rzesze socjotechników i speców od reklamy. Oni juź teraz pracują jak zrobić, by ludzie zapomnieli o Tybecie. Nie, bo juź nasi sportowcy, powiedzieli źe wprawdzie prawa człowieka prawami człowieka, ale przecieź ich kariera!, Nie, bo przewodniczący Unii Europejskiej apeluje by nie bojkotować Olimpiady. Nie, bo igrzyska mają w zamiarze demokratyzować Chiny, choć juź teraz wiadomo, źe z takim skutkiem, jak konferencja w Monachium zdemokratyzowała nazistowskie Niemcy…Nie, bo trampki i koszulki… Co moźemy zrobić? 1.Zaprotestować. Na stronie www.ratujtybet.org moźna znaleść całą serię róźnych akcji i petycji. Wybór jest duźy: moźna zaapelować o zmianę trasy znicza olimpijskiego, zaźądać dostępu dziennikarzy do Tybetu, podpisać list protestacyjny do prezydenta Hu Jintao, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Ambasady Chińskiej, oraz Premiera Polskiego Rządu. 2.Pamietać w modlitwie Moźna równieź posłuchać papieźa i modlić się o pokój w Tybecie. ( Apel Benedykta XVI dostępny na portalu Opoka: http://www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?s=opoka&id=24233 ) 3. Zbojkotować całą tą farsę. Moźna wreszcie być radykalniejszym i całkowicie zbojkotować transmisję olimpiady, (Mając na uwadze, co o takiej formie protestu pisze Rzeczpospolita ( 27 marca 2008): Siedem lat temu największe żwiatowe firmy biły się o kontrakty na status sponsora pekińskiej olimpiady. Zapaleniu znicza olimpijskiego w Atenach w Poniedziałek Wielkanocny (gwarancję, źe nie zgażnie daje elektroniczne urządzenie Samsunga) towarzyszyły protesty organizacji broniących praw człowieka. Ich przedstawiciele domagają się teraz od szefów Johnson & Johnson, Coca-Coli, GE, Omegi, Kodaka, Visy, McDonaldsa ujawnienia szczegółów umów sponsorskich. Dla nich bojkot transmisji telewizyjnych, nie mówiąc o bojkocie olimpiady, byłby finansową katastrofą. 4. Nie robić nic Moźna wreszcie wzruszyć ramionami, machnąć ręką, zająć się sobą i tak, jak polscy sportowcy mówią źe jak Tybet Tybetem a kariera karierą, to prawa człowieka sobie, a przyjemnożć z olimpiady sobie. Jak kaźdy uwaźa wedle swojego sumienia! Radek Malinowski
|